W sierpniowe popołudnie postanowiliśmy się wybrać do źródła
królowej polskich rzek. Masyw Baraniej Góry położony w Beskidzie Śląskim pod
względem wysokości ustępuje w tych góach jedynie Skrzycznemu. Wybraliśmy szlak
doliną Białek Wisełki, a więc niebieski, który rozpoczyna się u brzegów Jeziora
Czerniańskiego.
Początkowo szlak biegnie wyasfaltowaną drogą i dopiero po
znacznym odcinku skręca w prawo w las. Nie jest to jednak jak się okazało takie
oczywiste. Drogowskaz zasłoniły nam sympatyczne koniki więc nadłożyliśmy trochę
drogi. Po tym incydencie pozostała część wędrówki przebiegła już bez zakłóceń.
Szlak cały czas biegnie lasem i pozbawiony jest jakichkolwiek widoków. Czasem
rozszerza się i poszukiwania drogowskazu zajmują chwilę. Brak walorów
widokowych całkowicie rekompensuje uroczy potok Białej Wisełki na której
znajdują się Kaskady Rodła. Obowiązkowy postój i podziwianie kaskady wody
spadającej po skałach. Kilka zdjęć i ruszamy w dalszą wędrówkę. Szlak wije się
zboczem Baraniej Góry i przecięty jest ciekami wodnymi, które w upalny dzień
stanowią świetną ochłodę dla strudzonych wspinaczy.
Szczyt Baraniej Góry jest zalesiony, ale dzięki wieży
widokowej rozciąga się z wierzchołka piękny widok. My niestety nie do końca
mogliśmy cieszyć się nim w całej okazałości. Gdy dotarliśmy
na górę zebrały się potężne chmury przykrywając widok ze szczytu. W
obliczu nadchodzącej burzy udaliśmy się niezwłocznie w drogę powrotną. Pierwsze
krople złapały nas na parkingu tuż przed samochodem, a potężna ulewa rozpętała
się tuż po zmianie butów i odpaleniu silnika.
Pozdrawiamy
Klaudia i Szymon






