Dwoje wędrowców

Dwoje wędrowców

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Skrzyczne 1257 m n. p. m.

Szczyrk – Hala Jaworzyny - Skrzyczne

                Skrzyczne jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego po stronie polskiej, ze szczytowej polany rozciąga się piękny widok na Beskid Śląski i Żywiecki oraz jezioro Żywieckie. Jedną z największych atrakcji turystycznych jest wyciąg krzesełkowy, który jest podzielony na 2 odcinki. Ze względu na charakterystyczną sylwetkę góry oraz położonego na szczycie masztu nadajnika RTV góra jest łatwo rozpoznawalna. Nazwa góry prawdopodobnie pochodzi od skrzeczenia żab, które w wielkiej ilości zamieszkiwały staw, który znajdował się między Skrzycznem a Małym Skrzycznem.

                Na ten najpiękniejszy krajobrazowo szczyt wybraliśmy się niebieskim szlakiem. Szlak zaczyna się przy głównym skrzyżowaniu w centrum Szczyrku – niedaleko początku kolejki krzesełkowej. Chwileczkę idziemy wzdłuż drogi a następnie schodzimy z niej i wchodzimy w mały lasek, po przejściu kilku kroków musimy przejść pomiędzy kilkoma posesjami. Szlak jest kamienisty i dość stromy, prowadzi częściowo przez las i łąki. Podejście było bardzo wyczerpujące tym bardziej że był niemiłosierny upał, a szlak coraz bardziej robił się stromy. Trzykrotnie szlak prowadził pod wyciągiem krzesełkowym, po 1,5 h ciężkiego wspinania się docieramy do Hali Jaworzyna, gdzie znajduję się pośrednia stacja kolejki oraz bar i ogródek gastronomiczny.

                Hala ma wysokość ok. 920 m n.p.m. i stanowi świetny punkt widokowy, dojście do tego miejsca wymagało trochę wysiłku, a do szczytu jest kawałek. Patrząc w bezchmurne niebo od razu rzucają się w oczy paralotnie, jest ich bardzo dużo i wszystkie startują ze szczytu. Już na kolejce widać że góra jest bardzo atrakcyjna dla sportów wyczynowych, na kolejce są zamieszczane rowery oraz wielkie „plecaki” gdzie znajdują się paralotnie. Po chwilowej przerwie ruszamy dalej niebieskim szlakiem, który odbija delikatnie w lewo od kolejki, po krótkiej chwili szlak łączy się z zielonym. Kilka minut później docieramy do miejsca gdzie jest piękny widok i już widzimy Jezioro Żywieckie oraz Babią Górę w oddali. Dalej szlak się zwęża i ukazuje najbardziej widokowy odcinek drogi na Skrzyczne, mimo zmęczenia nogi pchały dalej, takich widoków nie ma u nas na Śląsku. Tuż przed samym szczytem widzimy jak rozpoczyna swój lot paralotnia, po około godziny od Hali Jaworzyny dochodzimy powoli do szczytu.
                Dzięki wspaniałej pogodzie mieliśmy super widoczność, mimo strasznego upału mieliśmy cudowny widok na okoliczne szczyty i pasma górskie. Na szczycie jest schronisko PTTK, taras widokowy, nadajnik RTV oraz końcowa stacja kolejki liniowej. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę, czas na pamiątkowe zdjęcia i podziwianie krajobrazów oraz mały poczęstunek. Niestety panuje tutaj hałas, nie ma co się dziwić – jest tu tłum ludzi, ale można znaleźć sobie gdzieś z boku jakiś cichy kącik. Po zasłużonym odpoczynku stwierdziliśmy, że na dół zjedziemy kolejką dla rozrywki. Przejechanie całej kolejki w dół to koszt 12 zł od osoby i trwa to około 10 minut na jeden odcinek. Kolejka kończy się w samym centrum Szczyrku.

Pozdrawiamy
Klaudia i Szymon

GALERIA


 
 



wtorek, 7 sierpnia 2012

Babia Góra 1725 m n.p.m

Przełęcz Krowiarki - Sokolica - Kępa - Gówniak - Babia Góra

4 sierpnia postanowiliśmy zdobyć kolejny szczyt z Korony Gór Polski, wstaliśmy przed 5 rano –  jak zwykle oboje mieliśmy bardzo ciężkie wstawanie, jakby tylko jedno z nas stwierdziło że nie jedziemy to pewnie obrócilibyśmy się na drugi bok i nie zdobylibyśmy 2 najwyższej góry z KGP. Ale jednak się udało, wstaliśmy i wyruszyliśmy autem do Zawoi, po ponad 2 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce początkowe naszej wspinaczki na Przełęcz Krowiarki. Zostawiliśmy auto na parkingu (10 zł za cały dzień) a następnie udaliśmy się w kierunku wejścia do Babiogórskiego Parku Narodowego, biletem wstępu jest pocztówka z malowniczym widokiem (5 zł bilet normalny, 2.50 zł ulgowy).

Babia Góra inaczej zwana Diablakiem to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego, zdecydowaliśmy się wejść czerwonym szlakiem, na początku dosyć ostre podejście -  wspinamy się w lesie, szklak dobrze oznaczony – nie można nigdzie się zgubić ponieważ cały czas prowadzi nas kamienna ścieżka z drewnianymi stopniami. Pomiędzy drzewami lasu już widzieliśmy białe chmury, trochę się zmartwiliśmy że nie będziemy mieli widoku ze szczytu, ale mimo to nogi pchały nas dalej, coraz wyżej i wyżej.  Po ok. godzinnej wspinaczce dochodzimy do Sokolicy (1367 m n. p. m.) gdzie są ławeczki i punk widokowy oraz tabliczka z informacją że znajdujemy się na terenie występowania żmij. Zrobiliśmy sobie chwilową przerwę na podziwianie widoków i zrobieniu kilku pamiątkowych fotek, niestety było dosyć dużo chmur więc nie było widać szczytu.
Po chwilowej przerwie zbieramy się i ruszamy dalej czerwonym szlakiem, ale teraz nie idziemy już lasem tylko ścieżką porośniętą kosodrzewiną z obu stron, ale bez obawy – cały szlak jest całkowicie widoczny :) Od tego momentu droga na sam szczyt Diablaka jest już dużo bardziej łagodna, samo podejście nie jest wymagające i nie powinno nas za bardzo zmęczyć. Po kilku minutach (ok. 35 min) spacerku dochodzimy do szczytu Kępy która ma wysokość 1525 m n.p.m. Znowu mamy punkt widokowy, ławki i widok na Sokolicę – gdzie dopiero tu widzimy jaka przepaść jest za barierkami. Nie zatrzymując się idziemy dalej.

Wędrujemy dalej tym samym szlakiem, kamienną ścieżką – dochodzimy do wzniesienia pokrytego całkowicie kamieniami, żeby się wpiąć na wzniesienie trzeba trochę je obejść po wielkich kamieniach które się trochę „huśtają”, po dosłownie kilku minutkach zdobywamy kolejny szczyt – Gówniak 1617 m n. p. m. robimy pamiątkową fotkę i idziemy dalej. Zauważyliśmy jedno – chodzimy w chmurach, a każdy kolejny szczyt który widzimy wydaje nam się że to jest właśnie TEN, że to już Babia Góra! Wreszcie po ostatnim szczycie widzimy ten właściwy, pewnie dlatego że jest na nim dużo ludzi :) podejście pod szczyt jest bardzo delikatne, a w oczy rzuca się wielki kamienny wiatrochron wzdłuż którego siedzi dużo turystów chroniących się przed wiatrem.

Przed oczami widzimy tylko chmury, niestety tym razem widoków nie będzie, ale i tak jest to niesamowite uczucie gdy wokół nas jest biało a chmury pędzą na nas z każdej strony. Postanowiliśmy chwilę odpocząć i poczekać, bo mieliśmy nadzieje że chmury jednak się rozejdą. Po kilkunastu minutach odpoczynku na kamieniu, wyruszamy w drogę powrotną tym samym czerwonym szlakiem, wracamy przez Gówniak, Kępę ale do Sokolicy nie docieramy bo zmieniamy szlak na zielony.

Schodzimy wzdłuż tzw. „Perci Przyrodników”, zejście dość ostre ale bardzo urokliwe i bardzo spokojnie, bo nie ma już gwary turystów gdyż raczej ich wybór padał na inny szlak do wejścia/zejścia. Po niecałych 30 minutkach schodzenia dochodzimy do niebieskiego szlaku, który jest bardzo przyjemną wędrówką gdyż nie ma żadnych podejść ani zejść. Kilka minutek później widzimy drogowskaz który informuje nas że dotarliśmy do Mokrego Stawu, można zejść po drewnianych schodach w dół, my tego nie uczyniliśmy ponieważ staw był „wysuszony”. 30 minut od zielonego szlaku wychodzimy z lasu i już jesteśmy na Przełęczy Krowiarki, ku naszemu zdziwieniu pogoda jest przepiękna, słońce świeci w całej swojej krasie, ale gdy spoglądamy w stronę szczytu to dalej widzimy same chmury. No cóż to nie był dzień na podziwianie widoków z Babiej Góry, ale to nic! Za rok ponownie tu przyjedziemy z nadzieją że uda nam się podziwiać krajobrazy.

Pozdrawiamy
Klaudia i Szymek

GALERIA