Dwoje wędrowców

Dwoje wędrowców

wtorek, 7 sierpnia 2012

Babia Góra 1725 m n.p.m

Przełęcz Krowiarki - Sokolica - Kępa - Gówniak - Babia Góra

4 sierpnia postanowiliśmy zdobyć kolejny szczyt z Korony Gór Polski, wstaliśmy przed 5 rano –  jak zwykle oboje mieliśmy bardzo ciężkie wstawanie, jakby tylko jedno z nas stwierdziło że nie jedziemy to pewnie obrócilibyśmy się na drugi bok i nie zdobylibyśmy 2 najwyższej góry z KGP. Ale jednak się udało, wstaliśmy i wyruszyliśmy autem do Zawoi, po ponad 2 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce początkowe naszej wspinaczki na Przełęcz Krowiarki. Zostawiliśmy auto na parkingu (10 zł za cały dzień) a następnie udaliśmy się w kierunku wejścia do Babiogórskiego Parku Narodowego, biletem wstępu jest pocztówka z malowniczym widokiem (5 zł bilet normalny, 2.50 zł ulgowy).

Babia Góra inaczej zwana Diablakiem to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego, zdecydowaliśmy się wejść czerwonym szlakiem, na początku dosyć ostre podejście -  wspinamy się w lesie, szklak dobrze oznaczony – nie można nigdzie się zgubić ponieważ cały czas prowadzi nas kamienna ścieżka z drewnianymi stopniami. Pomiędzy drzewami lasu już widzieliśmy białe chmury, trochę się zmartwiliśmy że nie będziemy mieli widoku ze szczytu, ale mimo to nogi pchały nas dalej, coraz wyżej i wyżej.  Po ok. godzinnej wspinaczce dochodzimy do Sokolicy (1367 m n. p. m.) gdzie są ławeczki i punk widokowy oraz tabliczka z informacją że znajdujemy się na terenie występowania żmij. Zrobiliśmy sobie chwilową przerwę na podziwianie widoków i zrobieniu kilku pamiątkowych fotek, niestety było dosyć dużo chmur więc nie było widać szczytu.
Po chwilowej przerwie zbieramy się i ruszamy dalej czerwonym szlakiem, ale teraz nie idziemy już lasem tylko ścieżką porośniętą kosodrzewiną z obu stron, ale bez obawy – cały szlak jest całkowicie widoczny :) Od tego momentu droga na sam szczyt Diablaka jest już dużo bardziej łagodna, samo podejście nie jest wymagające i nie powinno nas za bardzo zmęczyć. Po kilku minutach (ok. 35 min) spacerku dochodzimy do szczytu Kępy która ma wysokość 1525 m n.p.m. Znowu mamy punkt widokowy, ławki i widok na Sokolicę – gdzie dopiero tu widzimy jaka przepaść jest za barierkami. Nie zatrzymując się idziemy dalej.

Wędrujemy dalej tym samym szlakiem, kamienną ścieżką – dochodzimy do wzniesienia pokrytego całkowicie kamieniami, żeby się wpiąć na wzniesienie trzeba trochę je obejść po wielkich kamieniach które się trochę „huśtają”, po dosłownie kilku minutkach zdobywamy kolejny szczyt – Gówniak 1617 m n. p. m. robimy pamiątkową fotkę i idziemy dalej. Zauważyliśmy jedno – chodzimy w chmurach, a każdy kolejny szczyt który widzimy wydaje nam się że to jest właśnie TEN, że to już Babia Góra! Wreszcie po ostatnim szczycie widzimy ten właściwy, pewnie dlatego że jest na nim dużo ludzi :) podejście pod szczyt jest bardzo delikatne, a w oczy rzuca się wielki kamienny wiatrochron wzdłuż którego siedzi dużo turystów chroniących się przed wiatrem.

Przed oczami widzimy tylko chmury, niestety tym razem widoków nie będzie, ale i tak jest to niesamowite uczucie gdy wokół nas jest biało a chmury pędzą na nas z każdej strony. Postanowiliśmy chwilę odpocząć i poczekać, bo mieliśmy nadzieje że chmury jednak się rozejdą. Po kilkunastu minutach odpoczynku na kamieniu, wyruszamy w drogę powrotną tym samym czerwonym szlakiem, wracamy przez Gówniak, Kępę ale do Sokolicy nie docieramy bo zmieniamy szlak na zielony.

Schodzimy wzdłuż tzw. „Perci Przyrodników”, zejście dość ostre ale bardzo urokliwe i bardzo spokojnie, bo nie ma już gwary turystów gdyż raczej ich wybór padał na inny szlak do wejścia/zejścia. Po niecałych 30 minutkach schodzenia dochodzimy do niebieskiego szlaku, który jest bardzo przyjemną wędrówką gdyż nie ma żadnych podejść ani zejść. Kilka minutek później widzimy drogowskaz który informuje nas że dotarliśmy do Mokrego Stawu, można zejść po drewnianych schodach w dół, my tego nie uczyniliśmy ponieważ staw był „wysuszony”. 30 minut od zielonego szlaku wychodzimy z lasu i już jesteśmy na Przełęczy Krowiarki, ku naszemu zdziwieniu pogoda jest przepiękna, słońce świeci w całej swojej krasie, ale gdy spoglądamy w stronę szczytu to dalej widzimy same chmury. No cóż to nie był dzień na podziwianie widoków z Babiej Góry, ale to nic! Za rok ponownie tu przyjedziemy z nadzieją że uda nam się podziwiać krajobrazy.

Pozdrawiamy
Klaudia i Szymek

GALERIA





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz